Pośród mchu i paproci... a właściwie pośród jagód i paproci odbyły się szóste zawody Pucharu Bałtyku w Białogórze

Białogóra to mała, spokojna nadmorska wieś, która przyciąga turystów ogromnymi połaciami lasów, szerokimi plażami i możliwością oddechu od wielkomiejskiego zgiełku. Okazało się, że ma ona dużo do zaoferowania osobom chodzącym z kijami, mogliśmy to sami zaobserwować właśnie w sobotę 19 lipca.

Nordic Walking białogóra

Wszystko zaczęło się w centralnej części tej miejscowości, na placyku z siłownią zewnętrzną, gdzie stworzono miasteczko zawodów. PGE prowadziło akcję uświadamiającą dotyczącą energii jądrowej i rozdawało przy tym pakiety startowe dla każdego uczestnika, w pakunkach znalazły się m.in krokomierze, odblaski i bukłaki na wodę. Na miejscu można było też skorzystać z porady dietetyka i doinformować się w sprawie badania piersi dla celów onkologicznych. To były tylko dodatkowe atrakcje, pomiędzy tymi stoiskami i dmuchanym zamkiem dla dzieci znajdowała się scena, na której Prezes Stowarzyszenia Bursztynowy Pasaż (głównego organizatora imprezy), Wójt Gminy Krokowa i Sołtys Sołectwa Białogóra oficjalnie otworzyli zawody i na której ostatecznie odbyła się dekoracja najlepszych uczestników. Wręczanie nagród przebiegło sprawnie i odbyło się w sposób standardowy już dla cyklu Puchar Bałtyku, czyli rozdano puchary za miejsca w OPEN i odpowiednie medale względem zajętej pozycji za kategorie wiekowe. Miłym dodatkiem na zakończenie był wkład lokalnego Koła Gospodyń Wiejskich, które przygotowały kanapki, banany i arbuzy w ramach posiłku regeneracyjnego. Okazało się, że chłodne jedzenie w lecie sprawdza się bardzo dobrze i faktycznie dodaje energii. Jak już mówimy o lecie, to warto zwrócić uwagę na pogodę, która zdawała się rozpieszczać zawodników, co ważne, nie padało i było słonecznie. Oczywiście było gorąco, ale to przecież lipiec. Delikatny, chłodnawy wiaterek pomagał chłodzić rozgrzanych nordicowców, do tego na trasie znalazły się dwa stanowiska z wodą, które okazały się być niezbędnymi przy takiej temperaturze.

Świadomie o Atomie

Nordic Atomie

Celowo trasa jest ostatnim punktem tej relacji, jest bowiem o czym pisać. Start nie odbył się w miejscu, gdzie znajdowało się miasteczko zawodów, ze względów praktycznych przeniesiony był kilkaset metrów dalej, na skraj lasu. Organizatorzy Pucharu Bałtyku wzięli sobie za cel ograniczenie do minimum brukowanych i asfaltowych dróg. Do tej pory (odbyło się sześć startów) łącznie może pół kilometra wszystkich tras stanowiło twarde podłoże, jest się czym pochwalić. Zawodnicy przeszli w towarzystwie pilota i obsługi na miejsce startu, po czym, po kilku minutach odbył się wystrzał z pistoletu. Jeżeli chodzi o teren, to zrezygnowano całkowicie z przejścia po plaży, która w tym miejscu jest rozległa i o tej porze pełna turystów. Szło się więc w lesie, po leśnym dukcie, oznaczonymi szlakami do nordic walking. Przygotowano dwa dystanse: 4,6 km i 8,7 km, przy dłuższym zawodnicy nie musieli ponownie przekraczać mety, drugie okrążenie zaczynało się bowiem przed nią. Trasa była prawie zupełnie płaska, nie było gdzie podchodzić, nie było też trudniejszych odcinków, dzięki czemu zawodnicy mogli swobodnie dać z siebie wszystko. Trasa była zarówno szeroka, jak i wąska, nieustannie uczestnicy znajdowali się w otoczeniu paproci, a przede wszystkim jagód, które tam rosną dosłownie wszędzie. W pewnym momencie przechodziło się też drobną, wprawiającą w estetyczny zachwyt, ścieżką pośród samych owoców. Do tego w pozornie płaskim, sosnowym lesie, po bokach znajdowały się wzniesienia, wydmy, które pozarastały roślinnością, mchem i drzewami (od jednej z takich wydm Białogóra wzięła swą nazwę). W Pucharze Bałtyku już kilkakrotnie napotykaliśmy się na przewrócone drzewa, które leżały w poprzek biegu trasy, tym razem było podobnie, może organizatorzy chcą nadać charakterystyczną cechę każdym zawodom z cyklu?

 

Kasia z Gdańska

Jedynym mankamentem tej imprezy był fakt, że 19 lipca to szczyt sezonu wakacyjnego, w związku z czym momentami (wprawdzie nielicznymi) na trasę wchodziły duże grupy turystów, które mogły czasem komuś utrudnić marsz.

Gdynia w Białogórze Nordic Walking

Białogóra w całości jest objęta Nadmorskim Obszarem Chronionego Krajobrazu, ma też się czym pochwalić, co widać na każdym kroku, nic więc dziwnego, że Sołtys Białogóry Władysław Miąskowski twierdzi, że do tego miejsca nie można przyjechać tylko raz. Mamy nadzieję, że ma rację i spotkamy się tam za rok. Tymczasem już 26 lipca nadejdzie czas Lipusza, gdzie odbędą się już siódme zawody z cyklu. Zapraszamy serdecznie!