Listopad 2014 należy do Łeby, czyli ostatnia impreza Pucharu Bałtyku w tym roku

Dzisiaj w Łebie odbył się ostatni etap Pucharu Bałtyku, największego nordicowo-biegowego cyklu w Polsce. Tym razem łącznie wystartowało prawie 400 osób, z czego 270 stanowili kijkarze. Niewątpliwie fakt zrzeszenia tak dużej grupy aktywnych ludzi w końcówce listopada już można nazwać sukcesem.

puchar bałtyku

Poranek nie zapowiadał się zbyt szczęśliwie, wszystkie kałuże były zamarznięte po mroźnej nocy, a termometr wskazywał kilka kresek poniżej zera. Właśnie wtedy dokańczano znakowanie trasy i po raz ostatni sprawdzano jakość wskazówek na drodze. Niespodziewanie, już koło godziny 9:30 rano zza wierzchołków sosen zaczęło nieśmiało wychylać się słońce, które wprawdzie dawało tylko ułudne wrażenie wiosennej temperatury. Zwłaszcza, gdy zmierzający ku Łebie zawodnicy wyglądali przez okna swoich samochodów mogli mieć wrażenie, że czapka i rękawiczki to tylko zbędny gadżet. Mimo to, oczy łapczywe światła mogły się nacieszyć widokiem. Po pochmurnym i smutnym, typowo jesiennym okresie przyszła pora na zawody w Łebie.

łeba nordic walking

Trasa została zmodyfikowana względem roku ubiegłego. Tym razem plaża stanowiła zaledwie kilometr odcinka pętli o długości 5000 metrów. Poza tym reszta pozostała mniej więcej bez zmian, zawodnicy ścigali się na Mierzei Sarbskiej, najpierw wspomnianą już plażą, następnie pasem wydmowym, by wkroczyć w las i linią brzegową jeziora Sarbsko udać się na metę. Pokonanie dłuższego dystansu dla nordicu i standardowego dla biegów, czyli 10 km wymagało zrobienia dwóch pełnych pętli. Brama startowa i meta znajdowały się przy hotelu Zdrowotel, który w ostatnim czasie rozpędził się w organizacji imprez i spowodował, że Łeba stała się rozpoznawalna na mapach nordicowych, biegowych i kolarskich.

Na wszystkich zawodach z cyklu organizatorzy zadbali o to, aby trasy poprowadzone były po miękkim podłożu. Dla kijkarzy jest to wygodne, a dla biegaczy stosunkowo wyjątkowe, gdyż większość tego typu imprez odbywa się po asfalcie. W Łebie też wykorzystano do maksimum korzyści wynikające z naturalnego otoczenia, przez co jedynym asfaltowym odcinkiem było przejście na drugą stronę ulicy.

chodzenie z kijami

Krzysztof Walczak powiedział, że jeżeli chodzi o ilość zawodników, to Łeba padła ofiarą własnego sukcesu, faktycznie, nie spodziewano się tak dużej liczby zawodników, w związku z czym zabrakło medali. Zapewniono, że każdy, mimo wszystko dostanie swój medal. Organizatorów na szczęście nie opuściła kreatywność, ci uczestnicy, którzy się nie załapali na odlewy, otrzymali oryginalne smycze, na których zawieszona była koperta, którą należało zaadresować do siebie i w której niedługo przyjdzie obiecany upominek.

Po zmaganiach zawodnicy mogli udać się do stołówki hotelowej, gdzie czekał na nich dwudaniowy obiad, mogli również skorzystać z dostępnych ogólnie pryszniców. Z licznych rozmów można śmiało wywnioskować, że te udogodnienia są przydatne i sprawiają, ze ranga imprezy rośnie. Mówiono równie sporo o trasie i malowniczym przebiegu, za to nie wspominano nic o pogodzie, dopiero po bezpośrednich pytaniach okazało się, że takiej temperaturze chodzi się świetnie i ta w żadnym wypadku nie jest utrudnieniem. Podobnie na pewno sądzą Morsy, które po zawodach wskoczyły do Bałtyku  i pluskały się w lodowatej, lecz poprawiającej zdrowie wodzie.

noric

Jedynym minusem tej imprezy było drobne zamieszanie z godziną dekoracji, gdyż w różnych miejscach podano rozbieżne informacje, przez co nastąpiło małe opóźnienie. Na szczęście problem opanowano i każdy został odpowiednio odznaczony.

Wyjątkowe w Łebie były też puchary, a w zasadzie drewniane statuetki robione na zamówienie, które przedstawiały kijkarzy lub biegaczy na tle półkola z nazwą cyklu. Po dekoracji odbyło się losowanie nagród osobno dla poszczególnych dyscyplin i dystansów. Do wygrania były kalendarze, zestawy herbat i sporo innych przedmiotów.

puchar

W Zdrowotelu jak zwykle można było spędzić cały weekend, na który zaplanowano wiele atrakcji. Jeszcze dzisiaj odbędzie się impreza andrzejkowa na 270 osób, z czego większość to uczestnicy i entuzjaści imprezy. Jutro natomiast, w niedzielę 30 listopada będzie miało miejsce rozdanie pucharów Bałtyku, czyli oficjalnych, całościowych nagród za największe ilości punktów zebranych w całym cyklu Pucharu Bałtyku 2014.

bałtyk

Wraz z zamknięciem Pucharu po woli kończy się bieżący rok i pomorskie imprezy. Już niedługo, od marca rusza kolejna edycja cyklu, na którą już teraz przygotowano sporo niespodzianek i kilka zmian. Będzie jeszcze lepiej. Do zobaczenia!