Promujemy lasy z Warcinem

W Warcinie w ubiegłą sobotę było upalnie w słońcu i zarazem przyjemnie chłodno w lesie, a zawodnicy pokazali jak powinna wyglądać prawdziwa rywalizacja. Na tę imprezę przyjechało 185 kijkarzy.




Miasteczko zawodów znajdowało się na terenie technikum leśnego w Warcinie przy pałacu niegdyś należącym do Ottona von Bismarcka. Sam start umiejscowiony był w parku pałacowym, gdzie zaraz za stawkiem Pantofelek ustawiono dmuchaną bramę. Uczestnicy w zależności od wybranego dystansu (5,6 km lub 11,2 km) pokonywali dwa lub cztery okrążenia po lasach, o które dbają i które upowszechniają leśnicy z Nadleśnictwa Warcino. Ścieżka, którą kijkarze maszerowali była szeroka i (wyłączając ostatnie 120 metrów) poprowadzona po miękkim podłożu. Po drodze przechodziło się przez mostki, obok powalonych pni, wśród tablic edukacyjnych i licznych karmników dla ptaków i korzystało się z uroku lasu innego niż większość.
Każdy otrzymał odlewany medal, najlepsi również puchary, a zwycięzcy w OPEN bony na 300, 200 i 100 zł do sklepu sportowego. Po wszystkim odbyło się losowanie nagród, gdzie do wygrania były upominki od Nadleśnictwa, a także kolejne bony.



Na szczególną uwagę zasługuje rywalizacja zawodników idących na dystansie dłuższym – profesjonalnym. W Warcinie, dzięki czterem okrążeniom, kibice mogli podziwiać zmagania w niemalże pełnej krasie. Tutaj zarówno kobiety i mężczyźni pokazali, co to znaczy walczyć o pierwszą pozycję. W obu przypadkach przy każdym okrążeniu różnice pomiędzy zawodnikami były niewielkie, lecz jednocześnie, co chwila następowało tam przetasowanie pomiędzy pozycjami. To ewidentnie była widowiskowa walka o utrzymanie morderczego tępa. Tak właśnie Olgierd Depka Prądzyński (1:05:40), Adrian Tofil (1:05:44), Ryszard Walendziak (1:05:46) i Piotr Rogalski (1:05:47) po kolei wskakiwali na swoje miejsca i krok w krok pokonywali kolejne kilometry, przy czym na samym finiszu dopiero wyklarowało się, który z panów i w jakiej kolejności wejdzie na metę.


Wśród pań analogiczna sytuacja odbyła się z udziałem Adrianny Lipko (1:11:07), Magdaleny Rożyk (1:11:27), Joanny Stopy (1:12:04) i Adriany Tofil (1:12:33). Tu również do końca nie było wiadomo, kto zwycięży, a z każdym okrążeniem na twarzach pań było widać tylko postępujące zmęczenie pomieszane z zacięciem i silnym postanowieniem, by do końca nie odpuszczać.
Krótszy dystans pierwszy pokonał Remigiusz Dziadek (33:18), drugi był Tomasz Knitter (33:41), a trzeci Eugeniusz Zaborowski (34:49). Wśród pań najlepsza była Janina Rudnik (36:34), następnie Ania Makaruk (37:06) i Saturnina Wilkołek-Szudarska (37:07).


Puchar Bałtyku to największy w Polsce cykl imprez nordicowych, w którego skład wchodzi 11 przełajowych imprez nordic walking wspieranych przez Polski Komitet Olimpijski i twórcę nordic walking – Marko Kantanevę. Na każdych zawodach na uczestników czeka dystans około 5 i 10 kilometrów po malowniczych terenach pomorskich miejscowości. Już 27 czerwca odbędzie się piąty etap Pucharu w Żukowie, gdzie serdecznie wszystkich zapraszamy.